skip to Main Content
+48 606 628 628 info@zgred.pl
Klient Zrobiony Na Rybke

Raport SEO z pozycjonowania dla klienta – długa droga do transparentności

Co powinien zawierać raport SEO z pozycjonowania? To jest bardzo trudne do określenia i wiele agencji czy freelancerów ma z tym problemy. Wielu klientów też ma te raporty głęboko w dupie (nie ukrywajmy tego) i po prostu ich nie czyta. Odkładając raport na półkę nie wiedzą co się dzieje z ich serwisem, co jest wykonywane i nie kontrolują czy wszystko idzie zgodnie z umową. A szkoda :(

Wszyscy jesteśmy w stanie zaobserwować jak bardzo mocno branża SEO się rozwija. Pojawiają się nowe narzędzia, już istniejące są coraz to bardziej ulepszane – wszystko to po to, abyśmy mogli jeszcze lepiej świadczyć usługi swoim klientom (a oni Nas kontrolować wyznaczając punktu kontrolne czy KPI, które umożliwiają sprawdzenie działań SEO). Pracujemy więc ciężko, i owoc tej pracy skrupulatnie notujemy, raportujemy…. No właśnie, kto z Was lubi pisać raporty? 😊 Nie jest tajemnicą, że wiele agencji jak i freelancerów ogranicza swoje raporty do przedstawiania klientowi “suchych danych” kolokwialnie mówiąc: odbębniając robotę i fajrant. Domyślam się, że powody mają różne, często wiąże się to z polityką firmy, nakładem pracy, itd.

Na początek: Raport SEO na pewno NIE POWINIEN wyglądać następująco:

No chyba, że klient płaci 400 zł za pozycjonowanie i SEO sklepu ;)

 

W tym artykule omówię to co sam staram się umieszczać w miesięcznych raportach SEO.

 

  1. Wygenerowany raport z panelu monitorującego frazy kluczowe – must have każdego raportu SEO

Niezależnie od tego w jaki sposób rozliczamy się z klientem zawsze powinniśmy wybrać, zaproponować lub poprosić o wysłanie propozycji fraz kluczowych, na których będziemy się skupiać. PDF z miesięcznym wykazem fraz pozycji powinien być umieszczany w każdym raporcie SEO (czy to jako osobny plik czy jako zrzut ekranu). Z własnego doświadczenia wiem, że warto opisać taki raport, ponieważ klient i tak sam zapyta dlaczego na tą frazę nie jesteśmy widoczni, co możemy zrobić, aby być wyżej na daną frazę kluczową. Oszczędzając swój czas oraz osoby, do której wysyłamy raport warto napisać:

  • Jakie frazy kluczowe wzrosły
  • Jakie frazy kluczowe spadły
  • Co można/należy wykonać aby serwis mógł się pojawić się w Google na frazy, na które do tej pory nie jest widoczny
  • Na jakich frazach będziemy się skupiać w przyszłym miesiącu

  • Jeśli w raporcie wiadać jakieś duże anomalie / wahania również warto napisać z czym to jest związane (serwer padł / domena została przypadkowo wyindeksowana / okres wdrażania zmian optymalizacyjnych itd.)
  • Jeśli dana fraza (-y) ewidentnie nie rankują od dawna można też o tym wspomnieć i zaproponować wymianę itd.

 

Zaprezentowanie ogólnej widoczności serwisu w raporcie SEO

Jeśli mamy dostęp do Senuto/Semstorm (lub innego narzędzia np zagranicznego typu Sistrix, Searchmetrix, Semrush, Spyfu) to do SEO raportu warto również dodać zrzut ekranu z dashboardu. Często rekomendujemy swoim klientom coś co nie przyniesie bezpośrednio rezultatów w postaci zwiększania pozycji na frazy kluczowe, ale jako specjaliści wiemy, że dane działanie wpłynie na ogólną widoczność serwisu. Senuto/Semstorm w prosty sposób pokaże klientowi, że wdrażanie wytycznych, które rekomendujemy przynosi efekty w postaci wzrostu widoczności serwisu. Dzięki temu klient nabierze do nas zaufania i przekona się, że warto wdrażać to co rekomendujemy, ponieważ przynosi to wymierne skutki.

Sytuacja może być również taka, kiedy wykres zamiast iść do góry masakrycznie idzie w dół.  Wówczas należy znaleźć przyczynę tak nagłego spadku widoczności, opisać ją klientowi i jeśli spadek widoczności wyniknął z powodu, który został wdrożony po stronie klienta bez nasz wiedzy to wówczas należy klienta poedukować, aby takich praktyk nie czynić, bo powoduje . W przypadku, który widzimy poniżej problem dotyczył tego, że klient na swojej stronie posiadał opisy produktowe pochodzące ze stron producentów.

 

Warto tym samym wypisać klientowi wszystkie (albo część) rekomendacji dla poszczególnych, monitorowanych fraz lub dla słów kluczowych, które dadzą potencjalny ruch. Oczywistą oczywistością jest fakt, że seowiec nie wypisze rekomendacji dla setek słów kluczowych od razu – liczba godzin, które jest w stanie poświęcić na serwis specjalista jest, delikatnie rzecz ujmując, ograniczona. Policzcie sobie roboczogodzinę po 100-150 zł netto. Albo zajrzyjcie do Krzyśka do wpisu o pozycjonowaniue za 19 zł.

W przypadku wszystkich rekomendacji warto prowadzić wspólny dokument (dla agencji i klienta) i na Nim pracować pod kątem rekomendowanych zmian czy zadań.

 

Google Search Console – niby trywialne ale nie zawsze się dołącza

Nie będę nikomu mówić czym jest GSC, bo każdy kto czyta ten artykuł prawdopodobnie zna to narzędzie i używa go w swojej codziennej pracy do analizy stron klientów. Dane, które widnieją w panelu Google Search Console świetnie nadają się do tego, aby co miesiąc pokazywać je w raportach SEO wysyłanych klientom.

Dzięki Konsoli Wyszukiwania jesteśmy klientowi w raporcie przedstawić takie dane jak:

  • Ile razy użytkownicy kliknęli w danym miesiącu w wynik wyszukiwania klienta
  • Z jakiego urządzenia użytkownicy klikali w nasz wynik wyszukiwania
  • Na jakim poziomie był CTR
  • Z jakich krajów pochodził największy ruch
  • Z jakiego typu wyszukiwania trafili do nas użytkownicy (sieć, grafika, wideo)
  • Jakie frazy kluczowe wpisywali użytkownicy
  • Na jakich podstronach lądowali najczęściej użytkownicy
  • Możemy również ustawić filtr, w którym mamy rozkład kliknięć

Tylko proszę, nie wpisujecie do raportu, że zadaniem jak co miesiąc, będzie opieka nad GSC bo to jest zadanie standardowe – zmóźdźyć się trzeba i naprawdę napisać co będzie się monitorowało w GSC albo nie pisać i w raporcie zawsze umieszczać info o GSC (chociaż nie zawsze dzieje się tam coś interesującego). Można też porównywać miesiąc vs miesiąc, dołączyć raporty w plikach CSV aby można było je porównywać wstecznie (GSC ma dane tylko za ostatnie 90 dni – resztę po prostu trzeba samemu archiwizować).

 

Google „Batdance” Analytics

W każdym raporcie SEO, który wysyłam klientom zawsze dodaje również kilka zrzutów ekranu z Google Analytics. Staram się w tej części pokrótce opisać jakie zmiany względem poprzedniego miesiąca nastąpiły w postaci pozyskanego ruchu organicznego, to jest:

  • Ile sesji zostało wygenerowanych przez użytkowników
  • Ile wynosiła liczba nowych użytkowników
  • Na jakim poziomie był współczynnik odrzuceń
  • Ile wynosił średni czas trwania sesji

Oprócz tego zawieram również krótką informację na temat tego co wpłynęło na wzrost ruchu organicznego lub jego spadek.

Do lepszej wizualizacji danych polecam korzystać z niedawno udostępnionego narzędzia Google Data Studio. W bardzo przejrzysty jesteśmy w stanie do raportu dołączyć dane i z GA i z GSC.

 

Dobrze jest też omówić to zagadnienie: czemu wzrosło, czemu spadło, jaka była konwersja, jakie zrealizowano cele. Tutaj warto odnieść się do poprzednich miesięcy i napisać czy jest i widać ogólny trend. Jeżeli klient nie zna się na GSC i GA warto przeprowadzić krótkie szkolenie. Czasem można zaofertować (co robi się dla dużych klientów) szkolenie z Google Analytics (czy to w Akademii Analytics czy to w Socjomanii).

 

Linki pozyskane do stron klientów

Chyba największa tajemnica przy każdym raporcie SEO. Agencje oraz freelancerzy nie zawsze chcą się spowiadać w raportach. Nawet jeśli klient poprosi o wykaz linków, które zostały pozyskane przez pozycjonera, to agencja/freelancer nie podaje ich klientowi. Powodów, dla których tak postępują seowcy jest bardzo dużo. Z reguły tłumaczą się tym, że nie mogą tego podać, ponieważ linki są umieszczane na ich prywatnych zapleczach i podanie ich adresów URL może spowodować to, że konkurencyjna firma znajdzie ich owe zaplecza. W tym momencie klienci zaczynają nabierać pewnych podejrzeń i na własną rękę szukają linków prowadzących do serwisu. W konsekwencji może to poskutkować wypowiedzeniem umowy.

Coraz częściej również klienci nie decydują się na współpracę z agencją SEO, bądź też freelancerem właśnie ze względu na to, że działania prowadzone przez specjalistów nie są w stu procentach transparentne. Klienci chcą mieć maksymalną kontrolę nad prowadzonymi przez nas działaniami i zdarza się, że wysyłają umowy, w których jest zapis o co miesięcznym wykazem linków pozyskanych do serwisu.

Jeżeli w raporcie do klienta jest puszczana próbka 3 linków to skąd klient ma wiedzieć ile tak naprawdę tych linków wykonano ? I jakie one są ? Jak wpiszecie: „wykonaliśmy dla Państwa 150 blogów wysokiej jakości” i nie podacie ich adresów URL – to jak klient ma ocenić co zostało zrobione a co nie? Proponuję tutaj posiłkować się narzędziami typu Ahrefs by pokazać ogólny trend (czy liczba referujących domen rośnie itd.). Dane z GSC też mogą coś powiedzieć. Dobrą opcją jest tez export np. chmury anchor text z Majestica – widać wtedy czy profil nie jest spalony itd.

 

Google Moja Firma

Prowadząc działania dla małego lokalnego biznesu warto stworzyć i namówić klienta do tego, aby wykorzystał potencjał Google Moja Firma (GMF) i zachęcić go do regularnego prowadzenia profilu, co bywa ciężkie ze względu na siłę facebooka, do którego klienci są chętniej nastawieni. Jeśli mamy dostęp do takiego profilu to do raportu SEO możemy również dołączać statystyki danej wizytówki. GMF udostępnia bardzo ciekawe zestawienia, które mogą zainteresować klienta, ale przede wszystkim zachęcić go do tego, aby zadbać o swój profil. To jakie dane warto przedstawić klientowi w takim raporcie SEO to:

 

  • W jaki sposób klienci znajdują jego firmę

  • Gdzie użytkownikowi wyświetliła się wizytówka:

  • Jakie działania zostały podjęte przez użytkowników, którzy wyświetlili wizytówkę:

Oprócz powyższych informacji, które moim zdaniem zainteresują klienta najbardziej, w zakładce „Statystyki” możemy znaleźć takie informacje jak:

  • Z których miejsc użytkownicy pytali o trasę dojazdu
  • Ile w ciągu miesiąca wyświetlenie wizytówki skutkowało wykonaniem telefonu do przedsiębiorstwa
  • Popularne godziny, w których klienci odwiedzają firmę
  • Liczba wyświetleń zdjęć firmowych w porównaniu do wyświetleń zdjęć innych firm 1 miesiąc
  • Liczba zdjęć danej firmy, w porównaniu do liczby zdjęć innej, podobnej firmy

 

Z czego więc może składać się taki raport ?

Tak sobie to wyobrażam:

Część I:

Omówienie zadań wykonanych za ostatni okres rozliczeniowy

  • liczba pozyskanych odnośników
  • liczba opublikowanych wpisów gdzieś tam
  • liczba opublikowanych artykułów
  • pozyskany/utracony ruch
  • konwersje
  • zrealizowane cele
  • widoczność według konkretnych narzędzi
  • weryfikacja wdrożonego aduytu/reaudytu/reaudyty z reaudytu itd ;)

Wszystko okraszone krótkim omówieniem.

Część II

Zadania przyszłe:

To co powyżej plus konkretne cele do zrealizowania

  • Pomysły na rozwój serwisu
  • Pomysły na wygenerowanie dodatkowego ruchu organicznego
  • Pomysły na konwersje (tutaj uwaga: seowiec nie musi odpowiadać za konwersje jeśli dostarcza ruch – wielu się nie zgodzi ale tak jest – ruch i pozycje mogą być ale UX jest „do bani” i wtedy z konwersji nici. Seowiec nie jest UXowcem)
  • weryfikacja wdrożonych rekomendacji z poprzednich raportów

Część III

Wykaz pozyskanych odnośników.

Część IV

Omówienie osiągniętych KPI wraz z omówieniem raportów z pozycji (jeśli monitorowane)

Część V

Faktura :)

A gdy się jednak spierdoli…

Zalecany jest spokój, cierpliwe podejście do tematu, uzgodnienie nowego planu działania. SEO to nie piekarnia – nie da się wdrożyć nowego planu szybko. Trzeba niestety poczekać kilka miesięcy (może tygodni).

 

Kilka wyrazów podsumowania…

Przygotowanie rozbudowanego raportu SEO jest istotnym elementem nie tylko przy budowaniu pozytywnych relacji z klientami, ale przede wszystkim jest to profesjonalne i przejrzyste przedstawienie wszystkich danych tak, aby nawet „najświeższy” i najbardziej „zielony” klient był w stanie  zrozumieć go i wynieść stosowną wiedze dla Siebie na przyszłość.

Forma raportowania mocno zależy od ustaleń z klientem i tym w jaki sposób się rozliczamy (efekt, ruch, abonament itd). Jeśli celem jest pozyskanie ruchu nikt w raporcie nie będzie się skupiać na omawianiu słów kluczowych (tylko sporadycznie). Jeśli celem jest profil linków (czyszczenie lub linkbuidling) też opisuje się dotychczasowe działania oraz działania na przyszłość (strategia). W przypadku e-commerce warto też porównywać zachowanie się ruchu organicznego w porównaniu do okresów poprzednich, w kontekście innych źródeł ruchu i jaki jest jego udział w konwersjach wspomaganych itd…

Paweł Gontarek

Paweł Gontarek - Zgred - pasjonat SEO, staram się zrozumieć czym jest i jak działa SEM oraz UX.

Ten wpis ma 39 komentarzy
  1. Pamiętam jak dziś jedną z agencji, która jako „raport pozycji” podawały pozycje z ostatniego dnia danego miesiąca :D
    Z drugiej strony poruszyłeś ważną kwestię – „pozycjonowanie za 400 zł” – tutaj czas na sporządzenie rzetelnego raportu zje część tej kwoty :)

  2. Raportuję sampel 30% pozyskanych linków dla spokojnego snu swojego i snu Klienta. Współpracowałem kiedyś ze sklepem, którego właściciel po każdym zamkniętym miesiącu prosił o wycofywanie co drugiego backlinku, bo „W tym profilu co Pan założył podpisała się jakaś Agata, która rzekomo robi fotografie produktowe w moim sklepie, a ja Agaty nie zatrudniam, więc proszę zdjąć link z tego profilu”. Jego konkurencja takich dylematów nie miała i TOP tłusto był obstawiony.

    Dwa, że zdarzają się Klienci, którzy chcą ingerować w przebieg kampanii, próbują podważać kompetencje, że ten artykuł to może zostać, a ten nie bo brzydkie zdjęcie etc. mimo że z SEO nigdy wcześniej się nie zetknęli.

    SEO powinno być robione tak, żeby nie uderzać w wizerunek firmy Klienta, ale też pewnych rzeczy przeskoczyć się po prostu nie da. Pozycjonowanie to nadal nie kampania wizerunkowa na Fejsie tylko twarda narzędziówka i albo pozycje się spinają, albo nie.

  3. Znam kilka agencji, którym ten tekst się nie spodoba :P ale tak to powinno wyglądać.

    Ja tam zauważyłem, że im bardziej szczegółowy raport to można bardziej klienta wyedukować (wielu zadaje pytania itp.). Śmiesznie jest czasem jak klient wcześniej dostawał właśnie tylko tabelkę i fakture a tu patrzy widoczność, konwersja, inne cuda i trzeba od podstaw zaczynać ścieżke edukacji :D

    To też się przydaje jak temat nie idzie, bo jeśli klient widzi realne działania po naszej stronie to poczeka a nie będzie szukał od razu innej agencji.

  4. Dobrze, że napisałeś również jak ważne jest zmierzenie się z hm… nieoczekiwanymi efektami. Na przestrzeni lat dostrzegam, że Klientowi, należy akcentować elementy w raportach, które szwankują. Wiadomo, wiele agencji czy samodzielnych, powiedzmy, seo-wców nie lubi tego przedstawiać, głównie chyba z obawy o płatność za fakturę. Natomiast SEO, który rozumie co przedstawia i wie co to oznacza spokojnie potrafi się wybronić z niekorzystnych wyników. Wiadomo, czasami wymaga to do przyznania się do błędów. Ale te umiejętności przychodzą z doświadczeniem i wiekiem. Korzyść jest jednak taka, że ty jesteś w miarę spokojny i Klient również. Co z tego, że zechce zmienić Ciebie na kogoś innego. Niech zmienia. Jak nie chce zrozumieć co dzieje się z jego biznesem w internecie, tylko reaguje nerwowo, to tak na prawdę szkoda i naszego czasu i czasu Klienta. Podsumowując, dobre raportowanie jest koniecznością i bardzo fajnie, że tak to w miarę szczegółowo opisałeś.

  5. Zdecydowanie zgadzam się z Twoim artykułem – brakuje transparentności. Niestety należysz do rzadkości – wg wstępnej mojej wiedzy właściwie żadna inna firma nie proponuje tego typu raportów. Wynika to z kilku kwestii:
    1) boją się bo nie pracują dla klienta (i nie ma przyrostów ani pozytywnych zmian)
    2) boją się bo choć są niewielkie wzrosty to jakość jest bardzo przeciętna (co może częściowo wynikać z braku wiedzy klienta – np „brzydka” zapleczówka niekoniecznie jest zła)
    3) Bo to za dużo danych – klient i tak tego nie czyta
    4) Bo to za dużo czas – brakuje tutaj narzędzi, które mogłyby to automatyzować, a pisanie tego dla siebie jest nie opłacalne.

    Postaram się to częściowo zmienić z jednej strony dostarczając narzędzie dla agencji (dla tych, które chcą byś transparentne) a z drugiej strony narzędzie dla klienta :) Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się o tym pogadać na prv.

  6. Dobry artykuł, który może uświadomić klientów, że jakoś obsługi niektórych agencji jest poniżej średniej. Niektóre agencje pewnie teraz się modlą, aby ich klienci nie przeczytali tego tekstu.
    Niestety realia polskiego seo są takie a nie inne:
    – część uczciwych, chętnych pomagać
    – część, dla których pieniądz musi się zgadzać.
    Dzięki za świetne podsumowanie.

  7. To, o czym piszesz, to ideał, na który niewielu pozycjonerów/firmy SEO stać. Mniejsze firmy, mające kilkudziesięciu Klientów, musiałyby spędzić sporo czasu nad tym, żeby dla każdego z nich sporządzać co miesiąc tak dokładne raporty (których wielu Klientów, jak sam zauważyłeś, i tak nie czyta). Woli więc wysłać podsumowanie i wrócić do roboty.

    Ja zawsze przesyłam raport z pełnego miesiąca i jeśli pojawiły się w danym okresie jakieś spadki czy zmiany w algorytmach – informuję o nich i podaję propozycje mające na celu zmianę sytuacji (np. zmodyfikowanie czegoś na stronie). I nawet w przypadku przesyłania takich skromnych, zindywidualizowanych opisów, w których znajduje się ocena sytuacji + wnioski + propozycje zmian, odpowiedzi otrzymuję sporadycznie. Muszę wręcz drążyć temat tygodniami, żeby uzyskać zgodę na wdrożenie w życie sugestii, które mogą pomóc serwisowi zdobyć wyższe pozycje w wyszukiwarce. W dobrych 80% przypadków, to ja bardziej przejmuję się kondycją strony, niż właściciel. A tylko czterech (!) moich Klientów, na bieżąco, razem ze mną, analizuje kondycję witryny i ustala strategię na kolejne tygodnie czy miesiące. Ręce opadają.

    1. Ale gdyby firmy na jednego sewoca wrzucały max 20 projektów a nie 100 to dałoby radę sporządzac odpowiednie raporty. Ale oczywiscie to też kwestia budżetu klienta (o czym napisałem). Ale masz duuuużo ogromnie racji.

      1. Nie no, oczywiście że wszystko zależy od możliwości „przerobowych”, że tak to brzydko ujmę, no i od funduszy, jakie Klient przeznacza na promocję swojej strony. Ale tutaj zaczyna się osobny rozdział, o którym wspomniałeś, a który wymagałby chyba osobnego tekstu-rzeki, czyli właśnie owych opłat za promocję serwisu. Jeśli Klient upiera się przy niskim budżecie, niechętnie współpracuje z firmą, płaci z opóźnieniem etc. to chyba nikt zdrowy na umyśle nie będzie poświęcał dodatkowego czasu na to, żeby przesyłać mu wypieszczone do granic możliwości raporty. Bo koncentruje się na tym, żeby w ramach otrzymywanych środków, osiągnąć wyznaczony cel.

        Dlatego napisałam, że takie podejście do sprawy, o jakim piszesz, to ideał. Tak to powinno wyglądać, to prawda, ale szara rzeczywistość wtrąca się tutaj brutalnie i ideał sięga bruku. I nie zawsze z uwagi na fakt, że Zleceniobiorca to skończony leń, tylko właśnie z uwagi na samych Zleceniodawców, którzy często w nosie mają raporty, analizy, przyczyny, metody pracy firmy SEO itd. i dla których istnieją wyłącznie dwa hasła: „tanio” i „TOP10”. I już możemy walić głową w ścianę ;)

        1. Dokładnie. Zasoby ludzkie są skończone. Ale z wieloma klientami taki mechanizm mamy wypracowany i sprawdza się idealnie. Trzeb asię napierdolić ale wiesz za co dostajesz dudki :D

          1. A to prawda. Dodam, że jeśli Klient płaci dużo (wie za co, interesuje się swoją stroną, chętnie omawia z SEOwcem strategię promocji, rozumie konieczność wprowadzania co i rusz rozmaitych zmian i dostosowywanie serwisu do coraz większych wymagań Google), to aż chce się dla takiego człowieka „zasuwać”. Problem w tym, że takich Klientów jest niewielu (z moich doświadczeń wynika, że niestety większość to ta, która operuje hasłami wspomnianymi przeze mnie w poprzednim komentarzu).

              1. Nie zawsze. Kiedyś też byłam taka święta i do raportów dorzucałam jeszcze statystyki odnośnie prowadzonych w imieniu Klientów profili na portalach społecznościowych. Wszystko „okraszone” odpowiednim komentarzem. Ze wszystkich moich ówczesnych Klientów, tylko jeden zwracał na te raporty uwagę, resztę interesowały wyłącznie te z wykresami pozycji (też nie dam głowy, czy przeglądane ze zrozumieniem).

                Z jakimi ludźmi współpracujesz (i za ile), tak świadczysz usługi (nie mówię tu o „odbębnianiu” promowania strony, bo tego się nie lekceważy i optymalizację i promocję zawsze traktuję poważnie i robię co w mojej mocy, żeby w ramach otrzymywanego co miesiąc budżetu, zrobić jak najwięcej), ale dodatkowe rzeczy? Za sensowną kasę – jak najbardziej. Za opóźnione płatności (w dodatku tak niskie, że wstyd się przyznać publicznie przed innymi SEOwcami) i kontakt raz na ruski rok (wymuszony przeze mnie)? Bez przesady.

  8. Jeśli klient przychodzi z konkretnymi oczekiwaniami oraz pytaniami i chce zapłacić za określoną usługę (która obejmuje również konsulting) to moim zdaniem taki raport nie jest niczym „ponad miarę” i spokojnie raz na miesiąc (ewentualnie kwartał) można takie podsumowanie przygotować. Zgadzam się, że jest to czasochłonne i przy pięćdziesięciu projektach per SEOwiec nie ma na to szans – rozwiązanie jest jednak proste – jeśli klient oczekuje kompleksowej opieki, rzetelnego opisania i zaraportowania wykonanych działań oraz pokazania wszystkiego co się na tę usługę złożyło, wystarczy, że wybierze agencję, dla której nie będzie to „problem” czy „widzimisię klienta” i taką która potraktuje go poważnie a nie jako „pasywny przychód” :)

    1. Zgadzam się. Tylko co w sytuacji, w której Klient wymaga efektów, nie okazuje zainteresowania raportami i prezentuje podejście „Ma być zrobione tanio, a nie interesuje mnie jak”? Odmawiać takim usług i czekać/chwytać wyłącznie Klientów oferujących wysokie stawki, zainteresowanych własnymi serwisami?

      Nie ma siły, trzeba to jakoś ze sobą pogodzić i często zwyczajnie pogodzić się z tym, że jeden Klient oczekuje wyłącznie raportu z wynikami na koniec miesiąca, a ten bardziej wnikliwy i płacący odpowiednie stawki, otrzymuje bardziej raporty „wliczone” w wynagrodzenie jakie od niego otrzymuje firma.

      Z jednym z moich Klientów w zasadzie co tydzień rozmawiam (nie mailuję!) o kondycji strony, przekazuję najnowsze informacje, ustalam działania na najbliższe tygodnie. A jeśli coś się zmieni – znów telefon, rzeczowa rozmowa.

      Klienci są różni, mają różne oczekiwania i nie da się traktować wszystkich jednakowo.

      1. To, że klient chce efektów nie raportów to w sumie słusznie. Jak idę do mechanika nie muszę wiedzieć dokładnie jak to zrobił, ale chcę mieć sprawne auto.
        Jasne seo to zupełnie inna usługa, ale wielu klientów tak to widzi.

        I myślę, że jedyną słuszną opcją jest ustalenie jakich raportów klient oczekuje i sprawdzić czy w budżecie będzie czas na zrobienie takiego raportu :) albo branie grubszych klientów i wtedy można robić raporty.

  9. Problem właśnie w tym, że część klientów do raportów nie zagląda, jeżeli już je dostanie – why bother then? Albo wręcz przeciwnie – jeżeli SEOwiec nie wyprodukuje 4 stron tabelek, wykresów i generalnie „byle więcej” to akałnt mi tego do klienta nie wyśle, bo „za krótkie”, bo trzeba usługę dla Klienta zmaterializować (SEŁO takie niemierzalne), przy czym projekt wyceniony na 4 h miesięcznie. To ja mam robić linkbuilding czy pisać raport w ramach tych 4 godzinek? Good luck jeżeli proszę o jakiś kontent – tydzień za tygodniem mijają bez odzewu. Zrobi coś człowiek sam – „a tu jest źle przecinek, a to nie ma sensu.. a tu szyk nie taki”.

    1. Fakt, ładowanie czasu w mega rozbudowaną dokumentację to też częsty problem. Jakiś czas temu, w trakcie negocjacji Klient poprosił mnie o dostarczenie przykładowych – pustych raportów. Pomyślałem, że dziwne, ale ok. Wysłałem raport pozycji początkowych, końcowych, sampel linków, wykaz zaplecza, kopię materiałów tekstowych zredagowanych w ramach kampanii i zestawienie roboczogodzinowe na podziałem zespół, daty – kto co i kiedy robił (imię, czynność, zakres godzinowy). Samo mięso. No come on! Kto wysyła raport z przebiegu pracy zespołu? Okazało się, że to za mało, a Klient ogólnopolski z branży meblarskiej tylko z budżetem na pozycjonowanie kwiaciarni w Radomiu (Ej, Radom jest spoko!).

      Zgadzam się z Karoliną. Kluczem jest dowożenie wyników, a nie dywagacja nad tym, czy raport jest złożony w kolorowego PDF’a, czy tabelę Excela. Dziś SEO sprzedaje opakowanie, a nie efekty. A potem Klient kończy w agencji, która wyśle więcej kolorowych slajdów z Panią Basią z recepcji, fotkami chillroom’u z Xbox i PS4 i lodówką pełną Red Bulla i ryczałtem za 2 klocki, z którego agencja połowę przytula dla siebie, a połowę wydaje na 2 artykuły sponsorowane w miesiącu.

      Ale papier zniesie wszystko. Nawet słabe dane można przedstawić w taki sposób, że wyglądają mięsiście mimo że od dawna są na głodówce.

  10. Wszystko pięknie, ale to kwestia budżetów. W przypadku promowania domeny w budżetach 300-600 zł, przygotowanie takiego raportu + analiza to około godzina + ew. dalsza korespondencja oraz odpowiedzi na pytania = kolejna godzina. Są budżety, w których nie przeskoczymy się pewnych działań. Czas poświęcany na raportowanie, przeznaczamy na optymalizację lub linki.

    Co do raportów samych linków – mogę wysłać kilka podglądowych, tylko tyle. Klient nie jest w stanie ocenić mocy linka, tak samo nie jest w stanie zrozumieć dlaczego pozyskanie linka kosztowało np. 100 zł, czyli 1/5 całego budżetu, skoro takie same linki można pozyskać na allegro za 15 zł. Unikam tego jak ognia, bowiem do niczego dobrego on nie prowadzi.

      1. I rozlicza się na podstawie efektów. Bardziej przemawia do niego wzrost pozycji fraz niż informacje o tym, jakimizabiegami zostały owe pozycje zdobyte.

        Też zrezygnowałam z wysyłania informacji o linkach i kosztach ich pozyskania, bo zaczynały się dyskusje „A czemu ten link taki drogi? A nie można było taniej? Po co ja tyle płacę?”. Albo pracuję nad stroną, albo prowadzę szkolenie, sorry Winnetou.

        Z Klientami rozumiejącymi zjawisko i notoryczne zmiany w Google, problemu nie ma, ale wiele osób wciąż chce mieć TOP1 za maksymalnie 100 zł miesięcznie i jeszcze zapis w umowie o karach, jeśli tego TOP1 się nie osiągnie w ciągu 3 miesięcy. Od takich trzymam się z daleka (pisałam zresztą na własnym blogu o „polowaniu na jelenie”, które co prawda już nie jest tak powszechne jak w tamtym czasie, ale wciąż się przytrafia).

        Jeżeli wszyscy Twoi Klienci rozumieją, że link linkowi nie jest równy – pozazdrościć. Jednak wielu interesuje tylko koszt (byle niższy) i efekt (rewelacyjny i szybki). Z takimi trudno dojść do porozumienia, a szczegółowe raporty i tak są dla nich pozbawione wartości (bo patrzą tylko na pozycje).

  11. Super wpis. Dopiero stawiam swoje pierwsze kroki w SEO, ale Pana blog już nieznacznie mi pomógł w rozwoju moich umiejętności.

  12. Ciekawy temat poruszyłeś, zazwyczaj klienci albo całkiem olewają rezultaty, albo przyczepiają się do głupot – „Czemu fraza numer 43 jest dwie pozycje niżej niż miesiąc temu?”, wtedy nieważne jest, ze ogólne wyniki się poprawiają :)

  13. „Dobrą opcją jest tez export np. chmury anchor text z Majestica – widać wtedy czy profil nie jest spalony itd.” Co to znaczy i kiedy profil jest spalony? Są jakieś wartości procentowe? Czy są one stałe?

  14. Witam,
    Ogólna uwaga to z czego się rozliczamy powinno wynikać wprost z przyjętej i zaakceptowanej strategii. Mam tu na myśli ogólną strategię firmy jak i marketingową i szczegółowej strategii SEO. Cele powinny być spójne, mierzalne i realizowalne.
    Do raportu SEO dodałbym informacje na temat:
    Podziału trafiku na brand i non brand. W ujęciu miesięcznym.
    Revenue z kanału Organic.W ujęciu miesięcznym.
    Realizację planu zakładam, że jest plan dotyczący parametrów predykcji ruchu, sprzedaży, widoczność uzupełniania content gaps itp.
    Pozdrawiam,

  15. Dokładnie tak, z raportami są same problemy… klient przeważnie skupia się nie na tym aspekcie, na którym powinien, a roszczeniowość jest odwrotnie proporcjonalna do ceny wykupionego pakietu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top
Przeczytaj poprzedni wpis:
bull-shit-haha
Jakie KPI zastosować w procesach pozycjonowania i SEO ?

Żeby opieprzyć agencję SEO za "nicnierobienie" to trzeba mieć mocny jeden argument albo najlepiej kilka. Jak co miesiąc, w pierwszym...

Adrian Pakulski specjalista ds. SEO
Pozycjonowanie samodzielnie? Zapomnij. Twojej firmy na to nie stać

Tytuł tego artykułu to żaden content joke. Pomysł z samodzielnym pozycjonowaniem strony internetowej jest co najmniej kuriozalny. Inkubowanie kompetencji SEO...

Zamknij