skip to Main Content
+48 606 628 628 info@zgred.pl
Temida Sad Seo

Umowa z firmą SEO … kilka małych kwiatków, na które warto zwrócić uwagę

Podpisując umowę z firmą SEO trzeba bardzo dokładnie i skrupulatnie prześledzić co w tej umowie piszczy. Ja sam niejednokrotnie mam problem ze zrozumieniem czy interpretacją zapisów w umowach. Kilka dni temu rozmawiałem z poznanym prawnikiem i okazało się, że … On też dał się wkopać :D Bo od strony prawnej umowa jest cacy … tylko potem w praniu wychodzi, że już tak ładnie nie jest.

Nierzadko trafiają do Mnie zapytania czy warto podpisać taką czy inną umowę. Rozmowa (ostatnia) z firmą z Poznania (nie jest to słoneczko) znowu dostarczyła mi nie lada rozrywki … stąd też ostatnie moje równanie, które prezentuję poniżej:

heheszki-reality-oczekiwania-seo-klienta

Okazało się (i nie jest to odosobniony przypadek), że długość umowy SEO ma znaczenie … ale tylko dla firmy SEO :) Usłyszałem w słuchawce, że umowę weryfikowało kilkanaście kancelarii – to oznacza dokładnie tyle, że umowa nie zabezpiecza interesów klienta.

No to zerknijmy..

1. Darmowa aktywacja

W ramach promocji, jaką jest objęta niniejsza umowa, Wykonawca bezpośrednio po jej zawarciu dokona
darmowej aktywacji serwisu internetowego Zamawiającego dla wyszukiwarki internetowej na każdą wybraną
frazę. Strony zgodnie przyjmują, że wartość wydatków poniesionych przez Wykonawcę na aktywację serwisu
internetowego Zamawiającego wynosi xxxxx złotych.

Skoro aktywacja jest darmowa to po co się pojawia w umowie koszt iluśtam złotych ? Aktywacja polega na dołączeniu serwisu do systemu księgowego, monitorującego, opracowanie strategii etc… Skoro coś jest za darmo to powinno być za darmo. IMHO punkt do wykreślenia z umowy tym bardziej, że w dalszej części umowy jest to kwota, którą klient musi zwrócić w razie wypowiedzenia. Doczytanie się gdzie jest ten wpis dla przeciętnego Kowalskiego, który na umowach się nie zna, będzie trudne. Z drugiej strony skoro czytał o darmowej aktywacji to czemu potem ma cokolwiek zwracać skoro dostał to za darmo ? Punkt do wykreślenia.

 

2. Wciskanie Adwords

Strony zgodnie postanawiają, że w ramach wynagrodzenia określonego Umową, Wykonawca może świadczyć
dodatkowo na rzecz Zamawiającego usługę w ramach programu Google AdWords o wartości do xxx zł, na co
Zamawiający niniejszym wyraża zgodę. Świadczenie usługi objętej postanowieniami niniejszego ustępu polega na
umieszczaniu reklam tekstowych w wyszukiwarce Google oraz jej serwisach partnerskich, w celu pozyskania
dodatkowych odbiorców końcowych dla serwisu internetowego Zamawiającego

Skoro umowa jest na pozycjonowanie to po co jeszcze Adwords ? Nie dość, że firma „może” świadczyć takie usługi to jednak klient wyrażana to zgodę. Dobrze jeśli zauważy ten punkt (ja dostrzegłem chyba za trzecim czytaniem). Punkt do wykreślenia.

 

3. Badanie pozycji według własnego uznania

Pozycja serwisu internetowego pod daną frazą w wyszukiwarce w danym miesiącu obliczana będzie przez
Wykonawcę na podstawie pozycji wyników wyszukiwań tej frazy na urządzeniach stacjonarnych, dokonanych
w piątym, piętnastym i dwudziestym piątym dniu tego miesiąca, podzieleniu sumy tychże wyników przez liczbę
„3” i zaokrągleniu do pełnej liczby.

Ja „gupi” sądziłem, że tego typu kwiatki już dawno się skończyły w umowach SEO. Szanowni – pozycje ulegają zmianom codziennie a nawet gorzej bo potrafią zmieniać się z godziny na godzinę. Na pozycję ma wpływ wiele czynników jak chociażby geolokalizacja, personalizacja, logowania, historia i inne pierdoły. Wracając jednak do umowy koronnym argumentem jest fakt, że raportujemy zmiany codzienne. Pytanie podstawowe brzmi: co się dzieje z witryną pomiędzy 5-15-25 dniem ? Może być tak, że w tych dniach strona jest na pierwszych miejscach i średnia jest jeden, ale po pełnej diagnozie ukaże się, że pomiędzy tymi dniami stroną bujało na pozycjach 10-20-30… I średnia wtedy nie będzie jeden tylko np 15. Statystyka polega też na tym, że jak ide na spacer z psem to statystycznie mam 3 nogi :D W umowach SEO to jest wykorzystywanie niewiedzy klienta do osiągnięcia własnej korzyści materialnej poprzez manipulowanie raportami :P Punkt w całości do wykreślenia lub modyfikacji.

Pozycje mierzy się:

  • codziennie – aby dawać klientowi pełny raport
  • za pomocą zewnętrznego narzędzia – aby uniknąć posądzenia o manipulowanie raportami poprzez np: grzebanie w bazie danych, manipulowanie skanami poprzez zmianę ekranów z raportami (ukłony dla zainteresowanej innej firmy :P )

kanibalizacja-slow-kluczowych-seo-zgred-pl

4. Krótkie terminy na odpowiedzi

W przypadku braku odpowiedzi na przesłane raporty pozycjonowania w terminie 3 dni roboczych od chwili ich
odebrania przez Zamawiającego przyjmuje je bez zastrzeżeń.

Ludziska – 3 dni ? A jak ktoś jest w szpitalu ? Na pogrzebie ? Albo chociażby na urlopie ? Okres na zapoznanie się to powinno być 14 – 30 dni. Wielu klientów zapoznaje się z raportami właśnie w takim okresie. 3 dni to niestety za mało – czepiam się drobiazgu ale jednak. Punkt do zmiany.

 

5. Powielanie treści i cloaking – wykluczenie, którego nie da się uniknąć

Wykonawca nie zastosuje przy pozycjonowaniu serwisu internetowego: stron przejściowych (doorway), ukrytego tekstu, ukrytych linków,
maskowania (cloaking), poddomen ani domen powielających tą samą treść, wypełniania metatagów samymi słowami kluczowymi inaczej frazami, tworzenia domen–cieni, używania fraz nie związanych z treścią serwisu internetowego Zamawiającego.

To jest ciekawy punkt dotyczący wykonawcy – zaznaczyłem cloaking (domyślcie się czemu ale pozwoli to odstrzelić umowę) ale ciekawy jest punkt dotyczący domen i poddomen powielających tę samą treść – a co z zapleczem ? Zaplecze powiela treść np katalogi stron :D Wizytówki mają tę samą treść. Napiszecie 8000 różnych opisów do każdego katalogu ? Punkt do wykreślenia.

 

6. Klient posiada klika stron a chce pozycjonować tylko jedną

Zamawiający powstrzyma się od utrzymywania lub tworzenia innych serwisów
internetowych, których zawartość tekstowa i graficzna byłaby identyczna lub zbliżona do serwisu internetowego
objętego niniejszą umową.

Jaką zasadą albo w jaki sposób firma SEO zweryfikuje, czy inne serwisy klienta są „zbliżone” tekstowo i graficznie do serwisu pozycjonowanego ? Wielu z Nas posiada po kilka stron związanych z daną branżą. Szczególnie robią tak firmy zajmujące się np pogotowiem komputerowym. Taki zapis ogranicza posiadanie przez klienta kilku serwisów związanych z jego własną działalnością. Można by rzec, że ograniczanie swobodę prowadzenia jego własnej działalności.

Skoro nie macie narzędzi do oceny „zbliżoności” serwisu innego do pozycjonowanego to nie jesteście w stanie egzekwować tego punktu. Z drugiej strony jeśli klient posiada taki serwis to znaczy, że zabraniacie mu posiadać inne serwisy. Punkt do wykreślenia z umowy.

 

7. Kupić, sprzedać, przekazać

W przypadku zbycia przez Zamawiającego serwisu internetowego lub oddania go do używania osobie trzeciej,
osoba ta wstąpi w miejsce Zamawiającego i stanie się stroną niniejszej umowy za pisemną zgodą Wykonawcy.

Ten zapis zabrania niejako sprzedaży serwisu osobie trzeciej czy innemu podmiotowi. Zapis ten praktycznie pozbawia możliwości ratowania „tyłka” jeśli właścicielowi „coś się stanie”. Z innej strony jako osoba nabywająca nie mam obowiązku przystąpić do tej umowy – kto Mnie zmusi ? Klient musi zdawać sobie sprawę, że jeśli nabywca nie zgodzi się na nabycie serwisu to zostaje z Nim na cały czas trwania umowy. A jeśli sprzeda serwis komukolwiek to firma SEO będzie miała (w pierwszej kolejności) roszczenie do niego a potem może mieć do nabywcy. Ale to proces na kilka lat :P Punkt do wykreślenia.

 

8. Tytuły prawne

Zamawiający zobowiązany jest do przedstawiania, na każde żądanie Wykonawcy, tytułu prawnego upoważniającego do posługiwania się serwisem internetowym objętym umową.

A jeżeli takowych nie posiada klient to co mu zrobicie ? Proste pytanie: proszę pokazać tytuł prawny do posługiwania się nazwą domeny ? Z tego co wiem ma je NASK (w przypadku np domen .pl) a My, zwykli użytkownicy, tylko te domeny dzierżawimy – skoro co rok wnosimy opłaty z tytułu utrzymywania nazwy domeny przez firmę jaką jest NASK :D Inna sprawa – co w przypadku gdy jest to WordPress, Joomla czy inny darmowy CMS ? W jaki sposób pokazać tytuł prawny do systemu CMS ?

Konstrukcja tego zapisu jest bardzo cienka i naraża klienta na to, że nie posiadając żadnego tytułu prawnego do wykonanego serwisu możecie wypowiedzieć mu umowę i wystąpić z roszczeniami. Przecież pierdyliardy stron nie ma tytułów prawnych :D Punkt do wykreślenia.

 

9. Prawo autorskie

Zamawiający  jest świadomy faktu, iż metodyka ta stanowi przedmiot prawa autorskiego w
rozumieniu Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych przysługującego
Wykonawcy i podlegającego ochronie prawnej.

Klient powinien mieć świadomość, że taki zapis może uniemożliwiać zlecenie audytu firmie zewnętrznej. Napisałem „może” – bo taki audyt da się zlecić i wykonać – podziękowania dla Beerbanta za to, że wiem jak to obejść :D

 

10. Okres wypowiedzenia

Kliencie – negocjuj – 3 miesiące to bardzo długi czas tym bardziej, jeśli umowa jest zawarta na okres 12 miesięcy. Jeden miesiąc to wystarczający okres na wypowiedzenie – po co się męczyć ? Również nie rozumiem firm SEO, które na siłę starają się trzymać klienta.

 

Od Zgreda:

  • wszelkie komentarze z nazwami firm będą usuwane
  • nie jestem prawnikiem więc powyżej to są wypowiedzi jak u świadka na procesie „moim zdaniem”
  • powyższa analizowana umowa nie zabezpiecza w żaden sposób klienta tylko firmę SEO, doprowadza do dysponowania majątkiem klienta wbrew jego własnej woli oraz wykorzystuje jego niewiedzę (klienta) do osiągnięcia korzyści materialnej przez firmę

 

Teraz hejtujcie :D

 

Edit: jeżeli posiadacie jakąś ciekawą umowę i chcielibyście aby pojawił się jej opis na blogu – zapraszam do kontaktu i przesłania. Zapewniam dyskrecję ;)

 

Trochę linków:

 

Paweł Gontarek

Paweł Gontarek - Zgred - pasjonat SEO, staram się zrozumieć czym jest i jak działa SEM oraz UX.

Ten wpis ma 42 komentarzy
  1. Odnosnie punktu pierwszego – „Darmowa aktywacja”: ten punkt z pewnoscia laczy sie z „ulga aktywacyjna”, ktora klient musi zwrocic w okreslonych przypadkach. Dokladnie tak samo robia operatorzy GSM i dostawcy internetu.
    W skrocie: aktywacja kosztuje 1000 zl, ale dostajesz ulge 1000 zl. jesli rozwiazesz umowe przed czasem lub zrobisz cos nie tak, musisz zwrocic ulge.

    1. Ale tutaj mogę chcieć wykreślenia tego punktu. Umowy GSM są standardowe (jakoś się to tam specyficznie nazywa z punktu widzenia prawa). W SEO takie zapisy nie muszą obowiązywać „z difoltu” :D

      1. Tak przypadkiem trafiłem na ten wpis i Twoje „niepodobamisie” itp. Mało się znasz, musisz podrosnąć i wiedzieć, że „możesz sobie chcieć” wykreślenia czegoś z umowy… To z Tobą wykonawca jej nie podpisze, bo marudzisz i cwaniakujesz „pseudoznajomością” prawa :)

        ps. nie fatyguj się kolego z odpowiedzią, bo raczej tu nie wejdę ponownie i nie przeczytam :(

  2. Moim zdaniem kiedy firma próbuje zabezpieczyć się w umowie na każdą ewentualność, to znak, żeby trzymać się z daleka. Jeżeli firma ma świadczyć usługi, które z definicji są długofalowe i wymagają długoterminowej współpracy, to dopóki ta współpraca nie będzie oparta na partnerstwie, zaufaniu i współdziałaniu tylko na zapisach w umowie, to mało prawdopodobne, żeby wynikło z tego coś dobrego.

  3. Niestety trzeba uważać na firmy SEO bo jest dużo nieuczciwych na rynku i potrafią bardziej zaszkodzić danej stronie www niż pomóc.

  4. Dla Klienta najlepsza jest umowa na czas nieokreślony z 1 miesięcznym okresem wypowiedzenia, chyba że brak umowy to też umowa ;)

  5. 3 miesięczny okres wypowiedzenia to jeszcze nic – raz spotkałem się w umowie abonamentowej z 6 miesięcznym okresem wypowiedzenia! Czyli łapiemy Cię i przez minimum pół roku jesteś nasz … 1 miesiąc to jedyna słuszna droga..

  6. Fajny tekst. Niektóre punkty są zdumiewające – np. możliwość świadczenia AdWords wedle uznania Wykonawcy – czyli na dobrą sprawę Klient nie zna ceny całej usługi.
    Zastanawia mnie jednak, jaki interes firmy SEO zabezpiecza punkt o wymaganiu posiadania tytułu prawnego do danej domeny przez Zlecającego. Tzn. co daje firmie SEO postawienie takiego wymagania?

  7. Nic nowego. Jeszcze nie spotkałem firmy która proponowałaby umowę z troską o klienta.
    Często jeszcze dzwonią i ponaglają, że niby proponują superatrakcyjne warunki, ale trzeba się szybko zdecydować, tj podpisać i odesłać od razu. Za takie numery powinno się obcinać pewne części ciała.

  8. Nie powiem wpis otwiera oczy! Znalazłem niektóre punkty z którymi spotkałem się osobiście np. ograniczenie co do ilości stron powiązanych tematycznie lub punkt z AdWordsem który podobno pojawia się notorycznie w umowach ( niestety czasem ludzie nie wiedzą co to reklama w google i łapią się na tym). Czekam na więcej ponieważ mało kto tak otwarcie pisze o haczykach jakie na nas czekają godząc się na współprace z firma pozycjonującą.

  9. Ano 6 miesięcy wypowiedzenia też mi się trafiło. Z tymi punktami, wyżej wymienionymi, nie da rady się nie spotkać. Szkoda, że tak firmy SEO działają. Nie wszystkie, ale widzę, że coraz więcej…

  10. Najgorsze jest moim zdaniem to że ludziom jest ciężko znaleźć dobrą firmę pozycjonującą właśnie przez to że inne „złe” firmy odwalają takie kwiatki. A że ludzie myślą stereotypowo to nagle w ich oczach każda firma wydaje się być podejrzana.
    Ja np. od paru tygodni szukam dobrej agencji która pisze artykuły i je publikuje ale z moich poszukiwań tylko 1 firma była godna zaufania przy czym ja choć jestem laikiem wiem czym mam się sugerować wybierając zleceniobiorcę, a teraz wyobraźmy sobie osobę która nie ma pojęcia na czym polega publikacja artykułu – firmy pozycjonujące jak i agencje takich najbardziej uwielbiają ;)

    1. Agencje może i uwielbiają, ale dla pozycjonera to nic specjalnego i pozycjonerzy raczej zaczynają marudzić jak siedzą u kogoś i mają odwalać różne rzeczy i brać za to odpowiedzialność… W tym w szczególności jak ma umowę, w której zapisane jest, że ma nieść sztandar chwały dla firmy, promować jej dobre imię itp, a robi to co robi…

  11. Świetny artykuł jak większość twoich Zgred :P Tego typu arty są przydatne bo jest bardzo dużo kwiatków przy podpisywaniu umów z firmami seo a klienci są bardzo słabo w temacie co i jak.
    Pozdrawiam
    Paweł

  12. Mateusz- Tak masz rację źle się wyraziłem. Pozycjonerowi zależy na dobrym wizerunku i efektach a agencji ( nie mówię że każdej) jednak nie ;).

  13. Sporo cennych uwag.

    Niestety często spotykam się z klientami, którzy zostali „skrzywdzeni” przez inne firmy pozycjonujące i nie bardzo chcą współpracować. Brak przekonania do branży jest niestety częstym powodem odrzucania oferty współpracy.

    Pozdrawiam

  14. A ja spotkałem się z umowa bardzo krótką. Zaledwie kilka stron A4. Ale na nich najważniejszy jest „regulamin” na stronie agencji. Niby nic ale podoba mi się tam zapis: „…raport, o którym mowa(…) stanowi jedyne źródło ustalenia prawidłowości wykonania Umowy…” z późniejszym dopiskiem „…zastrzega sobie prawo do jednostronnej zmiany raportu, jego kształtu lub zakresu zawartych w nim danych…”
    Normalnie innymi słowy: „tylko nasz raport pozwala na zareklamowanie usług świadczonych przez nas ale i tak nie będziesz informowany o tym że robimy Cię na szaro”. Jak dla mnie to już lekka przesada

  15. Bardzo ciekawy artykuł. Szczególnie zainteresowała mnie kwestia cloakingu. Generalnie ten artykuł tylko utwierdza w przekonaniu, że trzeba mieć oczy dookoła głowy.

  16. Paweł fajny artykuł. Kasia zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy i trzeba pamiętać, że umowa nie jest potrzebna w czasie pokoju, a w trakcie „wojny” stąd należy ją gruntownie sprawdzić i wyeliminować kwestie budzące jakiekolwiek podejrzenia.

  17. Ciężko jest znaleźć dobrą agencję SEO, która rozlicza się za efekt. Najlepiej bazować na rekomendacjach zaufanych osób, warto również poczytać trochę o pozycjonowaniu, żeby móc w przynajmniej podstawowym stopniu móc zweryfikować pracę agencji.

  18. Ludziom jest łatwiej zawrzeć umowę jeśli wiedzą że dopiero po efekcie (dobrej) pracy zapłacą i dlatego wolą tą metodę umowy. Najlepiej jest po prostu podpisać umowę z osobą która ma już wyrobioną markę, broń boże nie kupować na allegro „4 frazy top10 w rok” za 15 zł :)

    1. Dokładnie masz rację – „jeśli wiedzą” – to oznacza, że im sie wydaje. Przy niszowych branżach na pewno ma to sens. Przy średniej u dużej konkurencji wyobraź sobie, że pozycjoner będzie robił po kosztach. On musi dużo zainwestować żeby osiągnąć wyniki. Czyli będzie robił najtaniej jak można. A tanio w przypadku pracy za efekt się nei da. Jeśli miesięcznie potrzebuje wydać 5 tys zł a wyniki będą po 6-7 miesiącach to znaczy, że musi zainwestować 30-40 tys. Nie ma szans aby potem przerzucić te koszta na klienta. Jemu się ten budżet nie zepnie… a klient zaraz potem wypowie umowę.

      Oczywiście mamy wolny rynek :)

  19. Po przeczytaniu artykułu taka refleksja mnie naszła, mianowicie to bardzo przykre, że w tej branży jest aż tylu ludzi, którzy żerują na niewiedzy lub braku doświadczenia innych osób. Zadowoleni zapewne mogą być tylko prawnicy no i nieuczciwe firmy oczywiście :(

    1. Fakt, lecz nie tylko w tej branży. Z drugiej strony jest wielu klientów, którzy chcieliby góry złota za free i to na wczoraj. Szczęśliwy ten, komu dane spokojnie pracować.

  20. Świetny wpis – może więcej ludzi będzie zwracało większą uwagę na umowę przed jej podpisaniem i będą wystrzegali się firm, które niejasno stawiają warunki. Takie czasy, że każdego drobiazgu trzeba się uczepić, żeby wyjść na swoje i nie dać się nieuczciwym firmom.

  21. Moje trzy grosze od jako człowieka pracującego po stronie „klienta” – pozycjonowanie „za efekt” dużych serwisów / sklepów, nie mających własnego zaplecza to porażka dla dwóch stron – klienta, ponieważ rośnie szansa na kary / filtry (bo pozycjoner musi się wykazać) i seowca, który, zamiast zrobić dobra robotę on site (która zadziała długofalowo) „zadziała” tak, aby była jak najszybciej kasa. A jak to się może skończyć? Wszyscy wiemy.
    SEO dziś to także opieka nad wizerunkiem w sieci, a na to, niestety, często przedsiębiorcy kasy nie chcą już wyłożyć myśląc wedle schematu – „tanio i dobrze”. Albo tanio i szybko (a potem ściąganie filtrów i banów) albo dobrze, drożej i dłużej ale długofalowo.
    Paweł

  22. Dobrze wskazane na co zwrócić uwagę.
    Nie oszukujmy się, wciąż dookoła mnóstwo pozycjonerów czy reklamorobów, którzy cuda-niewidy, nie możliwe do wykonania bez odpowiedniej wiedzy i podejścia, a także honorarium oraz kosztów, które trzeba wliczyć w kampanię obiecują. Dla lekko 70% klientów to po prosu czarna magia. Trochę strzelam ale jest pewnie jeszcze gorzej. Klienci nie muszą wierzyć we wszystko, aby można było łatwo wziąć kasę i nie zrobić prawie nic. Płacą za założenie Google Moja Firma, za projekt graficzny, którego powstydził by się ośmiolatek oraz za efekty nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości. Firma zleca coś powiedzmy Agencji, ta robi reklamy na portalu i przekazuje klientowi co chce. Portal nie rozmawia z klientem agencji, bo nie z nią współpracuje i tak robiony jest w balona. Oj rozgoryczenie się udzieliło. :P
    Btw, spodobał mi się podpunkt z AdWords’em. Firma może robić, bierze kasę, klient wyraża zgodę ale czy będzie robić, oto pytanie…

  23. Jeden punkt warty uwagi (4 – fakt 3 dni to śmiech…) ale resztę komentarzy chyba tylko tłumaczy opis poniżej:

    „*nie jestem prawnikiem więc powyżej to są wypowiedzi jak u świadka na procesie „moim zdaniem””

    Znajdźmy na rynku umowę która zabezpiecza klienta a nie firmę wykonującą usługę i ponoszącą przy tym koszty jeszcze zanim zostanie podpisana.

    Pkt 5. – ten koment jest taki jakby autor kompletnie nie rozumiał co to jest Cloaking (pełne zdziwienie)

    Jakieś to wszystkie takie na siłę. Równie dobrze można zebrać umowy na budowę strony, leasing drukarki i wypunktować „co się wydaje” byle tylko nie podać nazwy firmy bo niech się jeszcze okaże że bzdury pisze i polecę za czyn nieuczciwej konkurencji….

    Czekam na analizę umowy z NC+, może właśnie dochodzi do dysponowania moim majątkiem wbrew mojej woli… :D

  24. przyznam, że punkt 8 i 9 to jakiś hardcore… tytuły prawne i prawa autorskie… i co nie można powiedzieć komuś, że ma się stronę… czytam kilka razy i nadal nie potrafię zrozumieć o co kaman w tych punktach…

    okres wypowiedzenia 3 miesiące przy 12 miesiącach trwania umowy? Nawet na umowie o pracę jest 2 tygodnie lub miesiąc…

  25. A co myślisz o zabezpieczaniu się przed filtrem googla z strony agencji. W każdej niemal umowie jest o tmy zapis i nikt nie chce wziąć za to odpwiedzialnośći?

    np.
    Wykonawca nie ponosi odpowiedzialności za:

    Wprowadzenie zmian przez firmę Google w funkcjonowaniu wyszukiwarki, które mogą skutkować spadkiem pozycji witryny Zlecającego w wynikach wyszukiwania lub nałożeniem filtra uniemożliwiającego wyświetlanie się domeny Zlecającego.

    1. Nie wszystkie agencje stosuja takie zapisy. Pod taki zapis możn apodciągnąć wszystko. Tak czy siak nie ma on znaczenia bo procesy odbywają się z różnych oskarżeń. Jeszcze nikogo nie skazano za filtr (bo nie ma czegoś takiego) czy tez za linki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top
Przeczytaj poprzedni wpis:
krzysztof-marzec-semkrk-2
Relacja z semKRK#2

W krakowskim Pauza in Garden 10 czerwca 2016 po raz drugi odbyło się spotkanie pasjonatów marketingu internetowego pod nazwą semKRK....

oh-ryli
Blogi firmowe – 8 powodów, dla których warto je prowadzić!

Bez wątpienia nadeszły czasy, gdzie content marketing odgrywa dużą rolę przy promocji firmy w Internecie. Dobrze zoptymalizowany i regularnie prowadzony,...

Zamknij